Proces malowania jest dla mnie formą medytacji i praktyką uważności.
Wymaga pełnej obecności, cierpliwości oraz świadomego powtarzania każdego gestu. W tej koncentracji odnajduję spokój, który przenoszę na płótno.
Każdy punkt jest zapisem chwili skupienia i intencji. To właśnie z tysięcy takich drobnych elementów rodzą się kompozycje zachęcające do wyciszenia, refleksji i odkrywania kolejnych warstw.
Rytm zamiast pośpiechu
Nie da się przyspieszyć obrazu, który powstaje z kropek. Każda warstwa musi wyschnąć, każdy punkt musi trafić dokładnie tam, gdzie powinien. Ta konieczność zwolnienia jest dla mnie najcenniejszą częścią pracy.
Godziny przy sztaludze przypominają mi, że uważność nie jest stanem, który się osiąga – jest praktyką, którą się powtarza.
Więcej niż dekoracja
Moje dzieła są czymś więcej niż dekoracją wnętrza. Tworzę sztukę, która wprowadza harmonię, pobudza wyobraźnię i zmienia się wraz ze światłem oraz perspektywą obserwatora. Dzięki temu każde spotkanie z obrazem staje się nowym doświadczeniem.